Tak, to był jeden z najbardziej mokrych wyjazdów tego sezonu (mam nadzieje ze na Redyku Polska złota jesień okaże się sucha).
I tak, codziennie ulewa, choć jak dla nas, którzy lubimy suszyć baki do zera, to często słonko wygrzało nas na pieprz i po chwili śmialiśmy się z jedynie mokrych tyłków. Możliwe tylko o tej porze roku, gdy ściana wody spada przy temperaturze 22-25c, a po plecach płynie strużka, którą ciężko odróżnić od kropli potu. Coś wspaniałego.
2023-08-04_11-21-22.JPG
Miejscówkę mieliśmy fajną, choć moim zdaniem gdyby była tam jeszcze jacuzzi to było by już za wiele tej wody. Jedzenie wyśmienite i w lokalu i na trasie, a tam porcje wychodzące z talerzy. Śmialiśmy się że tylko po to schodzimy na równe nogi bo co postój to lodzik, goferek czy placki po węgiersku, a i tak na wieczór mieliśmy wielkiego grilla na własność, gdzie przy okazji świeżych sałatek piekła się kiełbasa papryka i pieczarki.
2023-08-05_17-22-36.JPG
Dobrze spędzić ten czas w dobrej atmosferze i czystym powietrzu. Na końcówce odwiedziliśmy też dr Sławka, który zmienił adres i było nam miło że załatwił nam rezerwacje w knajpce. Odchudzanie po powrocie mam gwarantowane.
2023-08-05_16-22-36.jpg
Coś mi się wydaje że trzeba będzie zmienić zwyczaje i zamiast 2-3 dniowych wypadów, ogarniać 4-ro dniowe, bo człowiek ma więcej z tego frajdy, a z urlopu tak bardzo nie zejdzie.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.