Spotykam szanownego Pana, który ma fuchę ogarniania parkingu i wybiegu dla dzieci, aby przygotować dostępne dla klientów przestrzenie w czystości. Pochylam się i podaje puszkę jaka leżała pod moimi nogami podaje... ale halo puszka jest pełna. No to wręczam prezent. Miły jegomość przyjmuje choć obawiając się może że to jakiś rodzaj wywiadu grzecznie przyznaje że nie pije, ale koledze przekaże. Po czym zauważa kask i uśmiecha się miło. Dzień dobrze się zaczyna.
Jest Piotr, Jest Marcin i cała reszta się zbiera. Podjechała ekipa filmowa, podjechały vespy przechowane na noc w bliskiej odległości. Z bagażnika wyjeżdża dron i gopro przykleja się do jednej z vesp.
Jaki scenariusz? Jedziesz za samochodem i robimy kilka rundek, a potem wjeżdżamy do galerii.
Super. Kask na głowę i powolutku, powolutku do przodu.
Trasa o tej porze już po pierwszej fali, więc stosunkowo puste drogi, zresztą sobota, więc kto miał dojechać ten dojechał, a reszta odsypia. My natomiast (6 vesp) jedziemy wężykiem przez miasto. Słońce świeci i uśmiechamy się jak do ryżu. No tak zarabiać to ja mogę
Potem do windy... zonk! vespy nie wchodzą, więc na ślimaka i na 2gie piętro parkingiem. Potem wrota na oścież i idziemy przez galerię na zgaszonym turlając się pomiędzy pierwszymi weekendowymi klientami pod restaurację gdzie nasz znajomy Łukasz już przygotowuje dla nas wspaniałą pizzę w nowo otwartej Viva Italia.
Co to było spytacie?
Tak minn zbieramy środki aby wywiązać się z tak niskiej ceny jaką nałożyliśmy na uczestników zlotu w Olsztynie Jurajskim. Zatem i promocja aktywności związanych z Włochami, a na dodatek ze stylem życia, kuchnią i atmosferą jaka nam towarzyszy aby wszystko udało się jak należy.
Ciao Ragazzi.










































