Jak zawsze wieczorową porą koncerty, w piątek inna kapela w sobotę inna. Trochę ruszania nóżką, trochę śpiewania licząc na te kawałki, które dało się usłyszeć w j.Angielskim. Do tego grilla do syta i restauracja po paradzie gdzie pełne talerze regionalnych przysmaków zawsze nas kuszą. Sam wziąłem czeski kapuśniak oraz knedliki z gulaszem o 0%
Tym razem i ja zdecydowałem się na konkurs, choć niestety odpadłem za wylanie wody na beczce. No ale zwykle mam pietra przed takimi ekscesami bo jednak jak się człowiek wygłupia to potem często strupy ma z czego zdzierać. Tym razem tak się nie stało, ale ten niefortunny fakt jaki nie występował na jazdach próbnych pokrzyżował mi plany na przejście do ćwierć finału.
W powrotnej drodze Koniaków na kawce i lodzikach oraz pizza w Buondziorno w Kętach i znowu ulewa.
Co w przyszłym roku? Ano pewnie będę pierwszy który się zapisze, choć domków już brak.
Dostaliśmy cynk o pensjonacie










































